|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzieci reklamyNieliczni z nas pamiętają pierwsze spoty reklamowe, które chociaż były toporne to jednak nas zachwycały. Dziś, kiedy włączamy TV, reklamy są tak długie, że można w tym czasie wykąpać całą rodzinę i wyprowadzić psa na spacer. Jest ciężko. Patrząc na produkty z biedronki człowiek boi się, że za chwilę zaczną dyskutować o wyższości jaj na twardo. Kiedy zaburczy nam w brzuchu, rozglądamy się za małym, żółtym Panem Głodkiem. Reklama nas zmienia.
To samo odnosi się do mediów szeleszczących. Wiemy, iż prasa lokalna dzieli się na samorządową oraz niezależną. Jest jeszcze trzecia - prasa kryminalna zwana u nas miejscową, czyli wieści z komendy. Podczas, gdy pierwsza dysponuje środkami publicznymi zupełnie legalnie i nabiera coraz większego rozmachu, druga walczy o utrzymanie się na rynku. Periodyki wydawane przez urzędy mają informacje podane na tacy, ale korzystają z nich w sposób ograniczony, niemal wybiórczy. To przez rolę, jaką im narzucono – są bowiem głównym instrumentem w profilaktyce zdrowia psychicznego mieszkańców miast i wiosek. Propaganda sukcesu, atmosfera pokoju, dobrobytu i informacje o mrówczej pracy urzędników wprowadzają nas w dobry humor i łagodzą obyczaje. Trudno tam doszukać się tam krytyki. Czytamy teksty proste lub tak zawiłe, jak ulotki informacyjne lekarstw. Jeśli ścisnąć trudne tematy, zostają ozdobniki oraz znaki interpunkcyjne. Może to i lepiej żyć w błogiej nieświadomości? Z drugiej zaś strony broszurki są pożyteczne. Mieszkańcy bywają oporni i nie kwapią się do przyjścia na konsultacje społeczne. Może dobrym pomysłem byłoby zatrudnienie trubadura? Wynajęty aktor ubrany w barwy miasta przemierzałby ulice i głosił wieści. Zebrania zaś, byłyby atrakcyjniejsze, gdyby po sali krążyły skąpo odziane hostessy, a darmowa degustacja zamieniłaby społeczne konsultacje w sukces na miarę europejską. W sąsiednich gminach postawiono na politykę rozrzutności. Żeby poinformować, urzędy zasypują nakładem całą powierzchnię powiatu. Papier gruby, sztywny nie nadaje się do staromodnego, tradycyjnego wykorzystania. Gazetami samorządowymi możemy jednak tapetować ściany mieszkań. Wnętrze tak ozdobione jest nie tylko nowoczesne, posiada dynamiczny wygląd, ale również nasyca atmosferę zapachem sukcesu i pozytywnym nastawieniem do życia. Teoretycznie, co drugi mieszkaniec dostaje broszurę. Ale za 2 lata trzeba będzie znów tapetować, warto więc pomyśleć zawczasu o materiałach do remontu. Nie będzie to łatwe. Jak wieść niesie i odbija się jak echo po mieście, niektóre gazetki trafiają hurtem na klatki schodowe i zalegają tam ku rozpaczy dozorców. Czasem w stertach paczek leżą wyrzucone pod Kauflandem. Płacę podatki i z wytęsknieniem czekam na niektóre już od 6 lat. I nic… Wolę więc, już reklamę wielkoformatową - bilbordy, które zafundowały sobie niektóre urzędy. Duży rozmiar zawsze działał na wyobraźnię. Jeszcze dziś wypróbuję ten sposób manipulacji na pozycie małżeńskie i zanim małżonek wróci z pracy, umieszczę wielki napis na drzwiach: „jestem piękna a zupa nie jest za słona”. Może podziała…
wtorek, 17 sierpnia 2010, alinelegionowo
TrackBack
|
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |