|
Blog > Komentarze do wpisu
Wolność Romku w swoim domkuDawno, dawno temu pewna stanowcza babcia, kiedy jej przeszkadzała zbyt głośna muzyka szła z siekierą w ręku na odbiornik radiowy… Była to zawsze bardzo skuteczna interwencja sąsiedzka w ramach utrzymania ciszy nocnej.
Każdy wie, że sąsiad może być i dobrodziejstwem, i przekleństwem. Wielu z nas zna nowoczesny system komunikacyjny w blokach, jakim jest stukanie w kaloryfer i dialog społeczny, czyli wizyty sąsiedzkie z pianą na ustach. Imprezy w mieszkaniu obok mogą być równie uciążliwe jak płacz dziecka czy ryki męża rogacza… Wrażliwa starsza pani, której przeszkadza pies zamknięty na balkonie obszczekujący każdy powiew wiatru, może zadzwonić ze skargą na policję i powołać się na...
przepis: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.” W ramach przyjaznego państwa parlamentarzyści wpadli na pomysł, żeby ciszę nocną zlikwidować. I podobno może być tak, że dyskoteki, koncerty, biesiady urządzać będziemy mogli do woli i żadna staruszka nie będzie nas straszyć policją i do sądu grodzkiego posyłać. Miejscowość dzięki temu miałaby się rozwinąć turystycznie, młodzież będzie mogła się wyszaleć, a restauracje będą pękać w szwach. Całe to życie nocne ma być regulowane przez samorządy miast i wiosek. Jednak głównym problemem w Legionowie pozostaje znalezienie obszaru, który mógłby być nazwany Strefą Rozrywki. Do tej pory najbardziej hałaśliwe w Legionowie były wieczorne rajdy wokół rynku. Mimo, iż tablice upamiętniające decyzje komendanta policji nadal stoją przy ulicy, znaki ograniczające prędkość do 40 km/h straszą niewinnych, to przekreślone motory określają tylko skalę braku szacunku dla miejscowej władzy. Ludzie radzą sobie jak mogą. Rozrywka miejska musi być. Inaczej ludzie zgnuśnieją, napięcia społeczne będą niebezpiecznie rosły i może dojść do niekontrolowanych wybuchów emocji. Póki, co gołe panienki odsłaniając wdzięki dolnych partii ciała przejeżdżają przez główne ulice Legionowa i wywołują ożywienie w sennej atmosferze miasteczka. Brak nam ogródków i miejsc, gdzie przyjemnie można coś zjeść. Dni Legionowa nie dość, że kurczą się co roku, to jeszcze muminki opanowały festyny i demoralizują mieszkańców. Bida piszczy… Naród musi sobie sam organizować czas. Prywatki w stylu techno, czy disco polo, z atrakcjami uzależnionymi tylko od wyobraźni imprezowiczów przenoszą się od mieszkania do mieszkania. W związku z tym propozycja jest prosta. Ponieważ w naszym mieście stref takich oficjalnie brak, a imprezować gdzieś trzeba, władze samorządowe powinny pomyśleć o Przenośnej Strefie Rozrywkowej. Każdy z obywateli miasta, mógłby za drobną opłatą nabyć karnet, żeby legalnie pohałasować. I kiedy wkurzony sąsiad napuści policyjny patrol na Bogu ducha winnych imprezowiczów, gospodarz imprezy mógłby z dumą wyciągnąć specjalny glejt, na którym widniałby wyraźny napis: Wolność Romku w swoim domku…
wtorek, 17 sierpnia 2010, alinelegionowo
TrackBack
|
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |