|
Blog > Komentarze do wpisu
Gladiator na ArenieCzekałam, czekałam aż się doczekałam… Jeszcze nie mogę ostygnąć z emocji po otwarciu Areny zwanej dawniej przez niektórych Legionowianką (od Legionowo + wianek). Z obawy przed tym, iż nie zostanę wpuszczona na teren nowego obiektu zabrałam ze sobą dowód osobisty. Wstęp mają tam jedynie mieszkańcy Legionowa. Z drżącym sercem zatrzymałam się przed wjazdem, gdzie przystojni policjanci spojrzeli mi głęboko w oczy i przeszukali wzrokiem wnętrze samochodu. Ponieważ w zębach trzymałam bilety wstępu, pojazd mój został wpuszczony na parking. Oszołomiona zielenią trawników prawie nie zauważyłam miniatury Aquaparku, którą umieszczono przed wejściem do budynku. W drzwiach powitał mnie barczysty mężczyzna o spojrzeniu Bruce Willisa. Niestety na kontrolę osobistą nie było czasu. Niedobrze pomyślałam, przypomniała mi się szklana pułapka i weszłam do środka.
Jedno stwierdzić muszę na pewno: przyoszczędzili na tapetach, a wyrzucili pieniądze zatrudniając Milowicza. Prezydent był bowiem najlepszym konferansjerem. Lata praktyki pozwoliły mu na oczarowanie dorosłych dowcipem o niewysłanym przelewie, a dzieci lgnęły do niego jak do K.Puchatka. Z takim temperamentem i swobodą z powodzeniem mógłby prowadzić przedszkole dla dzieci nadpobudliwych. Impreza się udała, choć konieczna jest dezynsekcja Areny. Smętny karaluch o twarzy makabrycznej gejszy włóczył się po parkiecie z czymś, co przypominało żabę. Żaba, choć zielona, była zupełnie niepodobna do tej starej, która leżała sztywna i nieprzyzwoicie szczęśliwa. Ta, którą widzieliśmy ma hali była mechata, miękka i przeraźliwie chuda. Energią za to tryskała zmutowana biedronka, którą niektórzy brali za transwestytę lub czerwonego kapturka. Próbowała ona z całych sił powstrzymać widzów przed opuszczeniem sali. No cóż, nad maskotkami koniecznie trzeba popracować. Nastrój męskiej części widowni poprawiły babeczki z wielkimi biało-czerwonymi pomponami. Po pokazach łamania desek i obróbki płyt betonowych, euforię tłumów wzbudził występ Paprockiej, która umiejętnie pokazała, co należy zrobić z facetami próbującymi przerwać kobiecie rozmowę telefoniczną. Największy szał wzbudzili jednak koszykarze-magicy, którzy udowodnili, że matka grawitacja niektórych kocha bardziej. Potwierdzam, iż Arena stanowi powód do dumy każdego legionowianina i że wbrew nazwie kojarzącej się z walkami niewolników oraz ucztującymi lwami, jedynym gladiatorem był tam nasz prezydent (walka przedwyborcza). Jednak jeszcze w październiku na hali pojawią się dzikie zwierzęta, rasowe psy i pielęgniarki. Jako baba, która cierpi na „sportowstręt” zamierzałam napisać bardzo złośliwy felieton. Jako dziecko byłam odganiana od TV i bajek, przez domowych, prawdziwych sportowców, którzy uwielbiali komentować tężyznę fizyczną innych, zatopieni w wygodny fotel. Może stąd ten uraz psychiczny, kiedy zastanawiam się, kto teraz dostanie pilot od Areny. Jeden jest bowiem pilot, by wszystkimi rządzić, jeden, by wszystkie odnaleźć i jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać…
piątek, 24 września 2010, alinelegionowo
TrackBack
|
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |