|
Blog > Komentarze do wpisu
Internetowy wizerunekKreowanie własnego wizerunku zaczyna się w przedszkolu. Patrzymy na zwiewną wróżkę i marzymy o skrzydełkach oraz tęczowej sukience. Chcemy, by wszyscy uważali nas za kogoś wyjątkowego. Wizerunek, cudowna nowa i modna nazwa. Wszystko możemy uformować na nowo za pomocą magicznych sztuczek, jaką oferuje nam Internet. Na portalach dodajemy sobie powagi, ujmujemy lat i nawet zmieniamy płeć. Idą wybory. Nasi politycy również zaczynają być coraz bardziej aktywni. Czasem wyobrażam sobie, że noszą na piersi napis „lubię cię”, a na czole pulsuje włączony wyświetlacz myśli. Czasem wszelkie komentarze stają się zupełnie niepotrzebne. Tak jak na debacie o dopalaczach. Sala widowiskowa i puste fotele. Młodzież można policzyć na palcach. Najwięcej urzędników oraz radnych. Kilku z nich rzeczywiście zainteresowanych problemem, reszta wyborczym kreowaniem wizerunku, a nieliczni, bo musieli przyjść ze względu na premię. Ot, radni na dopalaczach…
Najpierw była Nasza Klasa. Portal, dzięki któremu odżywały stare miłości, a baby podglądały jak się żyje koleżance z podstawówki. Potem pojawiła się „twarzoksiążka” czyli Facebbok. Ledwo się zalogowałam i polubiłam ciekawe strony oraz osoby, a po 2h na monitorze pojawiało się ponad 300 nowych informacji. Oszołomiona musiałam zrezygnować „z lubienia” zespołów, książek, kawiarni … i uwielbienia dla Puchatka. Dzięki temu mogłam mieć mniej nowych atakujących mnie codziennie wiadomości. W jednym z pierwszych tygodni przeżywałam napastowanie przez schronisko. Widok cudnych piesków i kotków wzruszał mnie niezmiernie, ale wieści, które informowały o kolejnej szansie na adopcję doprowadzały do łez. Potem zablokowałam gry znajomych. Czy może mnie interesować fakt, że Zuzia czy Kasia gra o 2 w nocy i potrzebuje świnki czy korytka do jakiejś farmy? Zostawiłam sobie prezydentów. Ale Ci odwrotnie, nie molestują informacją, nawet gdyby człowiek bardzo chciał. Lubię media. Takie zboczenie mam. Ale ostatnia wieść o Euro 2010 prawie mnie zabiła. Informacja, która się pojawiła zaczęła pączkować. Po dwóch godzinach zostałam zaatakowana przez większość internetowych portali, które próbują przebić się w legionowskiej rzeczywistości. Wszystkie newsy kopiowane i zwielokrotnione ogłaszane były co chwila jako najświeższa rewelacja dnia. Tęsknię, więc za odmiennością i czymś oryginalnym. Za świeżym wizerunkiem… Czy wizerunek można ukraść? Oczywiście, można również na tym zarobić. Najlepszy przepis na kradzież wizerunku miasta i promocje strony? Założyć kilka kont na Facebooku z nazwą Legionowo w tytule, by brzmiało jak najbardziej oficjalnie. Publikować newsy przekopiowane z innych gazet, potem rozwinąć skrzydła w komentarzach mając więcej osobowości niż swoja własna. Szczyt narcyzmu to napisać post, polubić go, udostępnić na innym koncie i jeszcze go komentować. Sukces murowany. Tak też większość urzędników ratusza dała się zaprosić na Wybory Samorządowe 2010 przez nieznanego nikomu bliżej osobnika. Podziwiam z daleka wyobraźnię ;)
czwartek, 07 października 2010, alinelegionowo
TrackBack
|
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |