|
Blog > Komentarze do wpisu
Dobro wracaW jednej z małych wiosek mimowolnie zostałam słuchaczem filozoficznych uniesień miejscowych gospodarzy. Mężczyźni stali pod sklepem spożywczym (na wsi każdy sklep spożywczy jest również monopolowym) i byłam bardzo ciekawa o czym dyskutują tak na koniec roku. Można to nazwać podglądaniem człowieka w naturze lub po prostu zwykłym polskim sportem czyli podsłuchiwaniem.
Mama mi zawsze powtarzała: żyj tak by nikt przeze ciebie nie płakał – mówił przyjaźnie nastawiony tubylec, smakosz i znawca browarów polskich przygodnie spotkany w czas przedświąteczny. - Ale ta moja stara zawsze płacze, żem jej młodość zmarnował – a grono słuchaczy pokiwało zgodnie głowami jednogłośnie przyznając zapalczywie rację mówcy. –Bo ja za dobry jestem.
No i myślałem, żem tyle tego dobra w życiu narobił, że pewnego razu wróci do mnie. Jak w telewizorze ogłosili, że ktoś wygrał w totka 23 miliony to pomyślałem, że to już mój czas… ale nie… Okazało się, że to nie ja. O tej porze ten szczęśliwiec już dawno nieprzytomny leży pod stołem – wzdycha. - I zadaję sobie pytanie, czy warto być takim dobrym, czy nie… Bo to nie sprawdza się – przemawia powoli jeden ze zgromadzonych – na ten przykład moja teściowa dobra jest tylko w reżyserowaniu. Chodzi do sąsiadek i namota, nakłamie, a potem w domu siedzi i zza firany obserwuje jak się baby za łby łapią. I ma reality show, big Rather i życie na gorąco w jednym – śmieje się okraszając opowieść licznymi atrakcyjnymi przerywnikami. A bo teraz z tą dobrocią przesadzają, proboszcz z ambony, Tusk z TV i moja baba – wszystkie zgodnie o miłości gadają – narzeka tubylec. Trudno się dziwić, że gadanie o miłości denerwuje ludzi. Jako naród zostaliśmy doświadczeni w tym starym roku. Powodzie, katastrofy, wojny polsko-polskie, bitwy o krzyż, wybory i propozycje ekshumacji przewijały się wśród wydarzeń w naszym kraju. Szczęściem nasz powiat omijały nieszczęścia, a uśmiech starosty towarzyszył nam do ostatnich dni roku. Nasi włodarze zachowali siły do końca 2010 roku i nie mieli problemów ze składaniem życzeń wigilijnych, mimo że na ryneczku w wieczór świąteczny było jakieś 300 ludzi. Ręce im drętwiały, pocałunki w powietrzu koło uszów wisiały a prezydent i starosta zaprawieni w bojach zdołali dobre słowo rozdzielić. Nowy przewodniczący rady przeszedł tego wieczoru chrzest bojowy. Wszystko w ramach akcji „być dobrym jak Grabiec”. W Nowym Roku wypadałoby złożyć wszystkim życzenia. I najlepiej by były szczere i oryginalne. Sięgam więc do zasobów powiedzonek i mądrości mojej rodzicielki i życzę wszystkim czytelnikom, żeby ten rok nie był gorszy od minionych, a dobre uczynki wracały do Was codziennie. I w jakim stylu przeżyć ten nadchodzący rok? Na fali mody ulec dobroci politycznej czy pozostać wiernym naturze ludzkiej? Czy jak Małysz z uśmiechem wierzyć do końca, wybić się wysoko i polecieć daleko w dobrym stylu? Nie udawać, że umie się latać, a jak przydarzy się nam nieszczęśliwe lądowanie to balansować, bociana udawać i jakoś dobrnąć do mety...
poniedziałek, 07 lutego 2011, alinelegionowo
TrackBack
|
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |