Przed przeglądaniem bloga skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy żart, niewłaściwie zrozumiany, zagraża Twemu życiu lub zdrowiu... ... Blog urodził się przy okazji pojawienia się na świecie felietonów publikowanych w Gazecie Powiatowej w Legionowie pod tytułem PRZYSTANEK LEGIONOWO . Wszelkie prawa zastrzeżone - kopiowanie grafik oraz tekstu bez zgody autorów surowo zabronione !!!
Kategorie: Wszystkie | Bajki prawdziwe | Ołówkiem | Słowem
RSS
niedziela, 13 lutego 2011
sobota, 12 lutego 2011
Pisząc felietony odnoszę się czasem do wydarzeń które wokół mnie się dzieją. Jedne czekają w kolejce by je opisać, inne ukrywają się by wyskoczyć niespodziewanie i zawładnąć tematem całkowicie zmieniając sens wypowiedzi. Tak też teraz się czuję, kiedy miałam biadolić nad losem legionowskiego wyborcy, niedopieszczonego i opuszczonego w styczniowy wieczór. Siedzimy w domach i zastanawiamy się co z tymi pięknymi obietnicami które tak cudownie roztaczano w czas wyborczy. Gdzież te dworce nowoczesne i balonowe, parkingi piętrowe, baseny pełne radości. Wszystko znikło jak poranny sen. Pierwszy rok po wyborach trzeba zacisnąć pasa. Kasa jaka była została intensywnie wydana. Wstążki zostały przecięte. Teraz nadszedł czas oszczędzania. Jakoś cicho się zrobiło i imprez brak. Widać kulturę odchudzają jako pierwszą. Zostają nam domowe zabawy i karnawałowe szaleństwa w domowych pieleszach w ciepłych kapciach przed telewizorem.
poniedziałek, 07 lutego 2011
W jednej z małych wiosek mimowolnie zostałam słuchaczem filozoficznych uniesień miejscowych gospodarzy. Mężczyźni stali pod sklepem spożywczym (na wsi każdy sklep spożywczy jest również monopolowym) i byłam bardzo ciekawa o czym dyskutują tak na koniec roku. Można to nazwać podglądaniem człowieka w naturze lub po prostu zwykłym polskim sportem czyli podsłuchiwaniem. Mama mi zawsze powtarzała: żyj tak by nikt przeze ciebie nie płakał – mówił przyjaźnie nastawiony tubylec, smakosz i znawca browarów polskich przygodnie spotkany w czas przedświąteczny. - Ale ta moja stara zawsze płacze, żem jej młodość zmarnował – a grono słuchaczy pokiwało zgodnie głowami jednogłośnie przyznając zapalczywie rację mówcy. –Bo ja za dobry jestem.
Pomaganie to czynność, która czasem u niektórych ludzi wywołuje wysypkę. Trudno się dziwić ponieważ resztki empatii, którą przyniósł na ten świat szanowny pan bocian wraz z becikiem i wrzeszczącym berbeciem, skutecznie wypleniła ludzka chciwość i namiętność do krętactw. Skąd takie twierdzenie? Spotkałam się z człowiekiem, który nienawistnie pała do akcji charytatywnych twierdząc, że większość z nich to naciągacze lub nieudacznicy życiowi. -Jedni leniwie leżąc na kanapie czekają na dary z nieba i wręcz żądają pomocy, bo im się należy. Jak dostanie paczkę to dzieciak jej nawet nie zobaczy, bo przehandluje na wódkę. Narobią dzieci, a potem to ja dzieciorobom mam pomagać? Kiedyś czytałem, że żebranie pod dworcem i kościołem to najlepszy interes jaki może się przydarzyć i jest opanowany przez stałych naciągaczy. No dobrze, a fundacje? – dopytywałam szukając luki dla dobroczynności. To tylko bardziej zbiurokratyzowana forma naciągactwa – rzekł mój rozmówca z przekonaniem – raz kasa idzie na pensje, dwa teraz łatwo wyciągnąć papiery o orzeczeniu i czekać na mannę z nieba. Nadopisują w kartach tyle tych nowoczesnych odmian chorób, które trudno nawet zdiagnozować i utrzymują się z datków ludzi, którzy dadzą się na to nabrać. Póki dzieciak chory to mamusia korzysta. Niektóre są już perfekcjonistkami. Taki sposób na życie.

 

19:42, alinelegionowo , Ołówkiem
Link Dodaj komentarz »
Gdzieś między barszczem, odkurzaczem i lampkami, zaplątana w porządki świąteczne dogorywam w chaosie domowym z kotami które ubzdurały sobie pomóc mi w ubieraniu choinki. Laptop leży pomiędzy talerzami, siatkami i zakupami. Marzę o spokojnym wieczorze, kiedy już nic nie zostanie do zrobienia, a ogień w kominku ogrzeje pokój. Czasu na nic nie ma. I do tego porządki świąteczne, dziura w budżecie domowym i wieczne zmęczenie. W takiej sytuacji moje marzenia ograniczają się do świętego spokoju. A wokół wszyscy pytają mnie gdzie spędzę sylwestra. Dziwią się, że odpowiadam jeszcze nie wiem. Może zamknę się w domu z butelką szampana i w porywie szaleństwa noworocznego przedrzemię co nudniejsze filmy w telepatrzydle? Może dam się uwieść imprezom na mieście?
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Wchodzę do jednego z legionowskich sklepów, by w akcie desperacji znaleźć coś niedrogiego i pięknego dla mamusi pod choinkę. Misja impossible… z góry przegrana, zanim jeszcze cokolwiek wybiorę. Ale z błyskiem nadziei w oku wkraczam w świat modnych szmat. Przy stoisku z bluzeczkami zgromadziło się kilka kobiet, które energicznie o czymś dyskutują. Zaciekawiona nastawiam tryb śledczy i wyciągam szyję w kierunku zaczerwienionych z emocji twarzy. –Bo proszę pani oni wszyscy tacy sami są – przekonują się nawzajem kobiety oglądając przy tym najnowszy model bluzeczki, sukienki i kamizelki w jednym. – My musimy być wielofunkcyjne, matką, żoną, kochanką, księgową, sprzątaczka, kucharką, i Bóg wie czym jeszcze… - dodaje druga. –A taki jak umyje z wysiłkiem naczynia to już nie zrobi coś innego, bo nie ma podzielnej uwagi – twierdzi trzecia. – Oni są wszyscy identyczni, chociaż tacy różni – filozoficznie przytakuje inna – jak tylko są zdrowi to zależy im na tym samym. I tu pani przeszła do szerszych wyjaśnień. W tej chwili rozmówczynie zauważają, że obok mnie stoi nastolatka i również przysłuchuje się rozmowie. Chwila konsternacji, czy treść dyskusji nie jest zbyt poważna jak na młodociane ucho i w końcu jedna z pań macha ręką i mówi - a niech się uczy…
piątek, 31 grudnia 2010
Szanowny Panie, drogi mężu, kochani rodzice, mniemam że znajduje Was w dobrym zdrowiu. Witaj słoneczko, co słychać u Ciebie. Ty draniu zostaw moją żonę w spokoju. Szanowny Święty Mikołaju, wiem że masz napięty grafik, ale chciałabym prosić Cię o nowy rower, laptop i super komórkę…
środa, 15 grudnia 2010
Ostygliśmy po wyborach głównie dzięki natarczywemu atakowi zimy, która nagle a niespodziewanie znów zaskoczyła drogowców. Nowi radni już świętowali i szykują się do pierwszej zbiórki przy prostokątnym stole. A niektóre bilbordy z politykami nadal wiszą. Reklamy wielkoformatowe pojawiły się u nas stosunkowo niedawno. Kiedyś to była nowinka, a teraz napadają na nas znienacka na każdym zakręcie. A że wszystko ma swoje korzenie, stąd czekając w korkach zaczęłam zastanawiać się jaki związek z dawnymi zwyczajami czy wierzeniami może mieć taki wyborczy bilbord. Trudno odnaleźć ślady reklamy w przeszłości. Co prawda można podciągnąć pod to napisy wydrapane na desce i umieszczone na rozstajach dróg.. Była tam nazwa większej wsi lub napis karczma, który niezwykle radował podróżników. Gdzież te czasy, kiedy człowiek wzruszał się napisem piwo u Barabasza po przebrnięciu w śniegu 60 kilometrów zziajanymi szkapami. Teraz na każdym rogu zaproszenie, które mijamy obojętnie. Zaś wizerunki włodarzy, takie podobne do współczesnych trudno znaleźć. Pierwsze malowidła były wykonywane w mniejszych formatach dla potrzeb politycznych. Ich celem było uzyskanie akceptacji kandydatki na małżonkę z innego wysokiego rodu. Mariaże o dużym znaczeniu historycznym wymagały użycia wyobraźni malarza, gdyż wygładzenie zmarszczek bez użycia PhotoShopa bywało trudne. Te obrazy wykonywano, żeby wzmóc uczucie miłości. Największe zaś wrażenie na wrogach wywoływano przez nadwyrężenie nieco wizerunku niektórych postaci historycznych. Co prawda był to nieco barbarzyński zwyczaj, ale niezwykle skuteczny. A w końcu zwycięzców nie rozlicza się z etyki… Mówię tu o wbijaniu głów na pal i umieszczaniu ich na honorowym miejscu jako witacze w granicach miasta. Ku nieodżałowanemu postępowi cywilizacji niektórzy nie mogą kontynuować tego rodzaju niskobudżetowej reklamy jako podpory w mechanizmach polityki twardej wewnętrznej.
wtorek, 30 listopada 2010
Ponieważ gazetę drukują już w poniedziałek, pewnie większość legionowian już się wyciszyła, emocje odpadły i wszyscy wiedzą kto będzie w Legionowie miał możliwość zrealizowania pięknych wizji wyborczych. W chwili, w której piszę ten felieton jeszcze nie wiem ile członków rodzin kandydujących świętuje i czy już przypadkiem nie idziemy w stronę monarchii dziedzicznej. Dynastie się rozrastają, nowe dzieci rodzą i wysysają z mlekiem matek marketing wyborczy. Większość mieszkańców nie ma zielonego pojęcia kto jest kim, co reprezentuje i decyduje postawić krzyżyk na podstawie miłego zdjęcia, zdrowego wyglądu i pięknego krawatu. Wybór podyktowany jest bielą zębów i kolorem ulotki w witrynie ulubionego sklepu rybnego. Na ulicach wiszą nie wiedzieć czemu oskalpowani politycy z marchewkowym odcieniem twarzy. Jeszcze niedawno toczyły się walki w obronie krzyża, a teraz wszyscy się biorą za łby w imieniu krzyżyków na papierze…
piątek, 19 listopada 2010
Siąpiący deszcz zatrzymuje nas w domach, a depresje jesienne leczymy przy gorącej herbatce. Przy takiej pogodzie Legionowo wieczorami świeci pustkami. W bramach kulą się przemoknięte nastolatki i całują się w zakamarkach ulic, a nieliczni przechodnie przemykają szybko do pozostawionych na parkingach samochodów. Nawet strażników miejskich nie widać, by pilnowali maruderów przekraczających magiczne dwie godziny dozwolonego parkowania. Jeszcze nie ma kalendarzowej zimy, jeszcze wokół błoto i jesienne liście, a już wszystkie znaki na niebie wskazują, że pora świąteczna się zbliża. Oto już koło pierwszego listopada oprócz zniczy i chryzantem zaczęły pojawiać się pierwsze nieśmiałe światełka choinkowe i ozdoby przypominające o świętach. Jak ten czas leci… jeszcze niedawno pisałam felieton o tym jak zasypana po uszy śniegiem, wyczekiwałam pługu śnieżnego, który omijał mnie jak zarazę. A już słyszę, że zima wraca ze zdwojoną siłą. Ponieważ w telewizorze straszą, że nadchodząca zima będzie nie lata przeżyciem, rzecznik musiał uspokajać mieszkańców Legionowa. W ratuszu zgromadzono środki, by uporać się z zimą stulecia. Samemu też warto zadbać o suchy prowiant, konserwy, zapasy wody, sanie z zaprzęgiem, narty biegówki oraz porządne łopaty. Zapobiegliwym polecam wyprawę na wały przeciwpowodziowe, gdzie leżą porzucone worki z piaskiem. Pocieszające jest to, że właśnie niedawno otworzono nowy oddział rehabilitacji dziennej w przychodni na górce. Leczenie złamanych kończyn dolnych można będzie po tej zimie kontynuować w bardzo przyjemnych warunkach.
piątek, 12 listopada 2010
Mimo jesiennej aury i pluchy, na naszym powiatowym śmietniku gorąco. Dziennikarze się zadeptują na otwarciach i padają ze zmęczenia jak muchy. Na forach legionowskich i chotomowskich, aż wrze od wypowiedzi rozjuszonych wyborców. Wszędzie pełno debat internetowych. Także w realu. W sobotni wieczór w Chotomowie w osieroconym domu kultury rozgrywały się straszne sceny. Zdesperowani i rozgoryczeni obiecywankami polityków rodzice z Rady Rodziców zapędzili na scenę trzech kandydatów na wójta. Obecnie panująca wójtowa pokazująca swoje zgrabne kolana znad ustawionych mini stoliczków, doskonale weszła w scenariusz tej uroczystości wybierając na kreację kolor czerwony. Rzeczywiście krew się lała strumieniami. Po prawicy czerwony krawat na znak nieprzejednanej walki założył kandydat POlityczny. Na debacie charakteryzował się mocnymi i krótkimi pchnięciami, niczym matador w stronę szarżującej kobiety. Po lewej stronie nad wyraz spokojny i wyluzowany, niczym na weselu siostrzenicy kandydat ze strony „Razem dla przyszłości”. I kogo tu wybrać? Jak znaleźć najlepszego kandydata na wójta?
Podobno złota ryba niezbyt cierpi w swojej szklanej kuli. Wystrój akwarium jest ubogi. Jest biały piaseczek, mały zameczek i falujący wodorost. Patrząc na to codziennie można by pomyśleć, że ta tania dekoracja to rodzaj psychicznego znęcania się nad rybką. Ale jeśli przyjąć, że jej pamięć obejmuje zaledwie 3 sekundy, to można śmiało rzec, że za każdym razem kiedy mija zameczek wzrusza się na widok pięknego widoku… kurcze a ja już nie za bardzo… Ludzka pamięć sięga najdawniejszych momentów z lat dzieciństwa, kiedy to przypomina nam się jakiś charakterystyczny zapach. Mózg pracuje z reguły przez całe życie, jeśli nie liczyć chorób, które uszkadzają komórki mózgowe i defragmentują nam bank z zasobami wspomnień. Zdaje się, że o tym niektórzy nie pamiętają i liczą nasz okres sprawności intelektualnej według licznika wyborczego.
czwartek, 28 października 2010

 

10:22, alinelegionowo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi


www.gazetapowiatowa.pl


Przystanek Legionowo



Forum Legionowo Cafe Legionowo


www. powiat-legionowski.pl


www. legionowo.pl


www. wieliszew.pl


www. jablonna.pl


www.nieporet.pl/




















































































































































































































































































































































Przystanek Legionowo