Siadłam i napisałam felieton. A dzień później złożyłam starannie w kosteczkę i wyrzuciłam do kosza. Bo co blondynka może wiedzieć o podatkach?
Siadłam ponownie i przygryzając staromodnie ołówek, przeniosłam się w świat fiskusa. Cóż można napisać o Urzędzie Skarbowym? Niebezpieczne to zajęcie. Bowiem smoczysko mimo, że teraz dziewic nie zajada, to jednak władze nad ludźmi ma ogromną. Z najdalszych zakątków powiatu schodzą się w określonym czasie wystraszone ludziska i daninę przynoszą. Nie są to jędrne białolice dziewoje, ale tony dziwnych papierzydeł. Siedzi smoczysko na makulaturze i liczy skarby nieprzebrane. Maturę widać ma niegiertychowską, bo nieźle poczyna sobie również z komputerami. Stworzyło wirtualnego kowboja (widać do rycerzy ma jakąś urazę) i nazwało go Szybkim Pitem. Dzięki temu, mieszczanie nie zawracają mu ogona i Internetem ślą papierki.