Przed przeglądaniem bloga skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy żart, niewłaściwie zrozumiany, zagraża Twemu życiu lub zdrowiu... ... Blog urodził się przy okazji pojawienia się na świecie felietonów publikowanych w Gazecie Powiatowej w Legionowie pod tytułem PRZYSTANEK LEGIONOWO . Wszelkie prawa zastrzeżone - kopiowanie grafik oraz tekstu bez zgody autorów surowo zabronione !!!

Wpisy z tagiem: humor

niedziela, 13 lutego 2011
poniedziałek, 07 lutego 2011
piątek, 31 grudnia 2010
Szanowny Panie, drogi mężu, kochani rodzice, mniemam że znajduje Was w dobrym zdrowiu. Witaj słoneczko, co słychać u Ciebie. Ty draniu zostaw moją żonę w spokoju. Szanowny Święty Mikołaju, wiem że masz napięty grafik, ale chciałabym prosić Cię o nowy rower, laptop i super komórkę…
środa, 15 grudnia 2010
Ostygliśmy po wyborach głównie dzięki natarczywemu atakowi zimy, która nagle a niespodziewanie znów zaskoczyła drogowców. Nowi radni już świętowali i szykują się do pierwszej zbiórki przy prostokątnym stole. A niektóre bilbordy z politykami nadal wiszą. Reklamy wielkoformatowe pojawiły się u nas stosunkowo niedawno. Kiedyś to była nowinka, a teraz napadają na nas znienacka na każdym zakręcie. A że wszystko ma swoje korzenie, stąd czekając w korkach zaczęłam zastanawiać się jaki związek z dawnymi zwyczajami czy wierzeniami może mieć taki wyborczy bilbord. Trudno odnaleźć ślady reklamy w przeszłości. Co prawda można podciągnąć pod to napisy wydrapane na desce i umieszczone na rozstajach dróg.. Była tam nazwa większej wsi lub napis karczma, który niezwykle radował podróżników. Gdzież te czasy, kiedy człowiek wzruszał się napisem piwo u Barabasza po przebrnięciu w śniegu 60 kilometrów zziajanymi szkapami. Teraz na każdym rogu zaproszenie, które mijamy obojętnie. Zaś wizerunki włodarzy, takie podobne do współczesnych trudno znaleźć. Pierwsze malowidła były wykonywane w mniejszych formatach dla potrzeb politycznych. Ich celem było uzyskanie akceptacji kandydatki na małżonkę z innego wysokiego rodu. Mariaże o dużym znaczeniu historycznym wymagały użycia wyobraźni malarza, gdyż wygładzenie zmarszczek bez użycia PhotoShopa bywało trudne. Te obrazy wykonywano, żeby wzmóc uczucie miłości. Największe zaś wrażenie na wrogach wywoływano przez nadwyrężenie nieco wizerunku niektórych postaci historycznych. Co prawda był to nieco barbarzyński zwyczaj, ale niezwykle skuteczny. A w końcu zwycięzców nie rozlicza się z etyki… Mówię tu o wbijaniu głów na pal i umieszczaniu ich na honorowym miejscu jako witacze w granicach miasta. Ku nieodżałowanemu postępowi cywilizacji niektórzy nie mogą kontynuować tego rodzaju niskobudżetowej reklamy jako podpory w mechanizmach polityki twardej wewnętrznej.
wtorek, 30 listopada 2010
piątek, 19 listopada 2010
Siąpiący deszcz zatrzymuje nas w domach, a depresje jesienne leczymy przy gorącej herbatce. Przy takiej pogodzie Legionowo wieczorami świeci pustkami. W bramach kulą się przemoknięte nastolatki i całują się w zakamarkach ulic, a nieliczni przechodnie przemykają szybko do pozostawionych na parkingach samochodów. Nawet strażników miejskich nie widać, by pilnowali maruderów przekraczających magiczne dwie godziny dozwolonego parkowania. Jeszcze nie ma kalendarzowej zimy, jeszcze wokół błoto i jesienne liście, a już wszystkie znaki na niebie wskazują, że pora świąteczna się zbliża. Oto już koło pierwszego listopada oprócz zniczy i chryzantem zaczęły pojawiać się pierwsze nieśmiałe światełka choinkowe i ozdoby przypominające o świętach. Jak ten czas leci… jeszcze niedawno pisałam felieton o tym jak zasypana po uszy śniegiem, wyczekiwałam pługu śnieżnego, który omijał mnie jak zarazę. A już słyszę, że zima wraca ze zdwojoną siłą. Ponieważ w telewizorze straszą, że nadchodząca zima będzie nie lata przeżyciem, rzecznik musiał uspokajać mieszkańców Legionowa. W ratuszu zgromadzono środki, by uporać się z zimą stulecia. Samemu też warto zadbać o suchy prowiant, konserwy, zapasy wody, sanie z zaprzęgiem, narty biegówki oraz porządne łopaty. Zapobiegliwym polecam wyprawę na wały przeciwpowodziowe, gdzie leżą porzucone worki z piaskiem. Pocieszające jest to, że właśnie niedawno otworzono nowy oddział rehabilitacji dziennej w przychodni na górce. Leczenie złamanych kończyn dolnych można będzie po tej zimie kontynuować w bardzo przyjemnych warunkach.
piątek, 12 listopada 2010
Mimo jesiennej aury i pluchy, na naszym powiatowym śmietniku gorąco. Dziennikarze się zadeptują na otwarciach i padają ze zmęczenia jak muchy. Na forach legionowskich i chotomowskich, aż wrze od wypowiedzi rozjuszonych wyborców. Wszędzie pełno debat internetowych. Także w realu. W sobotni wieczór w Chotomowie w osieroconym domu kultury rozgrywały się straszne sceny. Zdesperowani i rozgoryczeni obiecywankami polityków rodzice z Rady Rodziców zapędzili na scenę trzech kandydatów na wójta. Obecnie panująca wójtowa pokazująca swoje zgrabne kolana znad ustawionych mini stoliczków, doskonale weszła w scenariusz tej uroczystości wybierając na kreację kolor czerwony. Rzeczywiście krew się lała strumieniami. Po prawicy czerwony krawat na znak nieprzejednanej walki założył kandydat POlityczny. Na debacie charakteryzował się mocnymi i krótkimi pchnięciami, niczym matador w stronę szarżującej kobiety. Po lewej stronie nad wyraz spokojny i wyluzowany, niczym na weselu siostrzenicy kandydat ze strony „Razem dla przyszłości”. I kogo tu wybrać? Jak znaleźć najlepszego kandydata na wójta?
Podobno złota ryba niezbyt cierpi w swojej szklanej kuli. Wystrój akwarium jest ubogi. Jest biały piaseczek, mały zameczek i falujący wodorost. Patrząc na to codziennie można by pomyśleć, że ta tania dekoracja to rodzaj psychicznego znęcania się nad rybką. Ale jeśli przyjąć, że jej pamięć obejmuje zaledwie 3 sekundy, to można śmiało rzec, że za każdym razem kiedy mija zameczek wzrusza się na widok pięknego widoku… kurcze a ja już nie za bardzo… Ludzka pamięć sięga najdawniejszych momentów z lat dzieciństwa, kiedy to przypomina nam się jakiś charakterystyczny zapach. Mózg pracuje z reguły przez całe życie, jeśli nie liczyć chorób, które uszkadzają komórki mózgowe i defragmentują nam bank z zasobami wspomnień. Zdaje się, że o tym niektórzy nie pamiętają i liczą nasz okres sprawności intelektualnej według licznika wyborczego.
wtorek, 19 października 2010
Pewna kobieta, która namówiła mnie na sobotni spacer, tak wspominała malowanie trawników w jednym z legionowskich przedszkoli. -Tak to jest teraz, że radni i prezydent nam dziecinnieje…- mówiła. Budzi się rano, patrzy w sufit i zastanawia się, na który plac zabaw dzisiaj pójdzie…
czwartek, 07 października 2010
Kreowanie własnego wizerunku zaczyna się w przedszkolu. Patrzymy na zwiewną wróżkę i marzymy o skrzydełkach oraz tęczowej sukience. Chcemy, by wszyscy uważali nas za kogoś wyjątkowego. Wizerunek, cudowna nowa i modna nazwa. Wszystko możemy uformować na nowo za pomocą magicznych sztuczek, jaką oferuje nam Internet. Na portalach dodajemy sobie powagi, ujmujemy lat i nawet zmieniamy płeć. Idą wybory. Nasi politycy również zaczynają być coraz bardziej aktywni. Czasem wyobrażam sobie, że noszą na piersi napis „lubię cię”, a na czole pulsuje włączony wyświetlacz myśli. Czasem wszelkie komentarze stają się zupełnie niepotrzebne. Tak jak na debacie o dopalaczach. Sala widowiskowa i puste fotele. Młodzież można policzyć na palcach. Najwięcej urzędników oraz radnych. Kilku z nich rzeczywiście zainteresowanych problemem, reszta wyborczym kreowaniem wizerunku, a nieliczni, bo musieli przyjść ze względu na premię. Ot, radni na dopalaczach…
niedziela, 03 października 2010
Ostatnia sobota w Legionowie nie była tylko krajowym dniem kosiarki do trawy… Rozrywka, którą nam zapewnili włodarze naszego miasta, wywołała wśród mieszkańców różne reakcje. Większość z nich pozytywnie oceniała rybną promocję i dobrze się czuła w roli dopieszczanych wyborców. Dziewięć drużyn, które zostały wybrane żeby wypełnić misje, spisały się doskonale. Urząd Miasta wystawił dobrze znany zespół składający się z radosnego elfa o miedzianych lokach, krasnoluda o dobrym sercu oraz hobbita zwykle przytłoczonego nadmiarem odpowiedzialności za zadanie. Tym razem legionowski Frodo urzekał wdziękiem, lekko stąpał wśród mieszczan i obdarowywał uśmiechem każdą napotkaną niewiastę. W źródlanym spojrzeniu widać było ogromną siłę i niczym niezmąconą pewność siebie, iż zadanie zostanie dobrze wypełnione. Czosnkowa moc, która zalegała w okolicznych grillach uwiodła również i mnie. Dałam się zwieść kabaczkowi i prawie zapomniałam o smutnym spojrzeniu Prezydenta.
Niektórzy starożytni Legionowianie pamiętają ośmiornicę o imieniu Paul, która typowała wyniki meczów w piłce nożnej przez wybieranie pojemnika z przysmakami. Tym razem podobny pomysł zostanie wykorzystany już w najbliższą sobotę 25 września. Robotę za ośmiornicę będą wykonywać mieszkańcy Legionowa. Jakich zwycięzców będziemy typować?
piątek, 24 września 2010
Czekałam, czekałam aż się doczekałam… Jeszcze nie mogę ostygnąć z emocji po otwarciu Areny zwanej dawniej przez niektórych Legionowianką (od Legionowo + wianek). Z obawy przed tym, iż nie zostanę wpuszczona na teren nowego obiektu zabrałam ze sobą dowód osobisty. Wstęp mają tam jedynie mieszkańcy Legionowa. Z drżącym sercem zatrzymałam się przed wjazdem, gdzie przystojni policjanci spojrzeli mi głęboko w oczy i przeszukali wzrokiem wnętrze samochodu. Ponieważ w zębach trzymałam bilety wstępu, pojazd mój został wpuszczony na parking. Oszołomiona zielenią trawników prawie nie zauważyłam miniatury Aquaparku, którą umieszczono przed wejściem do budynku. W drzwiach powitał mnie barczysty mężczyzna o spojrzeniu Bruce Willisa. Niestety na kontrolę osobistą nie było czasu. Niedobrze pomyślałam, przypomniała mi się szklana pułapka i weszłam do środka.
niedziela, 05 września 2010
Fobia to nieuzasadniony, irracjonalny lęk. Są różne rodzaje paniki i ponad 200 z nich ma swoją oryginalną nazwę. Mój strach jest wyjątkowy. Pojawia się, gdy lato zbliża się ku końcowi, słońce coraz rzadziej wychodzi zza chmur i coraz częściej człowiek myśli o jesieni. Nadchodzą zimne legionowskie wieczory i czas szkolnych ławek. Wakacje i urlop nieuchronnie odchodzą z kolejną kartką kalendarza. Wyjmuję wtedy najbardziej znienawidzoną rzecz w domu, jaką jest budzik. Na lęk związany z koniecznością zrywania się z łóżka, dni wypełnione obowiązkami nie ma nazwy ani lekarstwa. Trzeba wytrzymać do kolejnych wakacji, rzucić się w wir pracy i znaleźć sobie w szarej codzienności odrobinę przyjemności. Od pierwszych dni jesiennych czeka nas szereg uciech przygotowanych przez Urząd Miasta. A że jedynie rozrywka ulży bólu, to trzeba będzie korzystać z relaksu i zabawy w Legionowie. Tak jak we wszystkich stacjach telewizyjnych Urząd Miasta również ma nową ramówkę.
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi


www.gazetapowiatowa.pl


Przystanek Legionowo



Forum Legionowo Cafe Legionowo


www. powiat-legionowski.pl


www. legionowo.pl


www. wieliszew.pl


www. jablonna.pl


www.nieporet.pl/




















































































































































































































































































































































Przystanek Legionowo