Wpisy z tagiem: bajki
piątek, 12 listopada 2010
środa, 27 października 2010
Koledzy zarzucili mi opowiadanie bajek, więc tym razem będzie ostro, bez elfów, bez hobbitów, żadnej królewny nie wsadzę do felietonu. Będzie tu ociekające rzeczywistością samo życie. Konsultacje społeczne są jak rozmowy przedmałżeńskie… Młodzi spotykają się na kursie przedmałżeńskim i z góry określają go jako niepotrzebna formalność lub przeszkoda w szybkim skonsumowaniu związku. Przecież instruktor tak naprawdę nic nie może wiedzieć o prawdziwym życiu jeśli siedzi po drugiej stronie stołu. Podobnie wygarnął wygarnął jeden z mieszańców do urzędników, że trzeba przyjść i zobaczyć na miejscu w jaki sposób ludzie przechodzą prze tory na przystanku. W takiej sytuacji warto zaprosić urzędników, wręczyć jednemu rower, drugiemu wózek dziecięcy a trzeciemu worek ziemniaków (w zależności od stopnia sympatii, którym się ich darzy). Potem komisyjnie obserwować poczynania przedstawicieli władz, jak próbują niczym Syzyf pchać ciężary do góry po błotnistej pochylni. Bo tylko przez doświadczenie można nabyć bolesną wiedzę.
środa, 18 sierpnia 2010
Wakacje. Zniknęłam z Legionowa na kilka dni. Na czas upałów przeniosłam się na chłodny trawnik i zaczęłam terapię na hamaku. Dobra książka i ucieczka od matki grawitacji działa cuda. Jako osoba uzależniona od Internetu, odstawiona od kabla jak dziecko od piersi, kwiliłam trzy dni. Ale każdy urlop się kiedyś kończy. Co w czasie mojej nieobecności zmieniło się w Legionowie? Pierwszy kontakt z nowinkami miałam wczoraj w nocy. Właśnie wracałam z okolic Wawelu, wokół egipskie ciemności, a wjeżdżając na nowo otwartą ulicę Sobieskiego widzę stado zebr na asfalcie. Leżą i świecą białymi paskami. Wcale się nie dziwię, że nasze miasto wygrało kiedyś konkurs na najlepiej oświetloną ulicę. Teraz latarń wcale nie potrzeba. To ekologiczne rozwiązanie problemu energetycznego wprawiło mnie w zdumienie i dobry humor. Sunęłam po jezdni kierowana strzałkami niczym odrzutowiec w kierunku domu. Cudownie…
czwartek, 20 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
piątek, 07 maja 2010
środa, 28 kwietnia 2010
czwartek, 22 kwietnia 2010
Dawno, dawno temu, kiedy żyła jeszcze moja prababcia, a babcia Katarzyna trzymała się jeszcze spódnicy, na zapadłej wsi pojawił się ktoś, kto przejechał główną drogą na dwóch kółkach. Baby zatrzymały się, przyklęknęły i przeżegnały, po czym przepełnione trwogą uciekły do domostw. – Kto ujedzie na dwóch tylko kołach, jak nawet w miejscu nie ustoją same. Diabeł, to był sam diabeł ! – wołały i kto wtedy by im uwierzył, że rower kiedyś będzie zupełnie normalną rzeczą dla każdego pięciolatka… Prababka wieczorami opowiadała, że w przyszłości to, co się będzie działo za górami, w tym samym dniu widzieć będziemy. Z szacunku wszyscy słuchacze kiwali z niedowierzaniem głowami, ale nikt nie ośmielił się rzec, że bzdury po prostu baba gada…
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |