Jako matka Przystanku Legionowo tworząc nazwę cyklu felietonów, miałam na myśli miejsce przytulne, bezpieczne, ale z charakterem. Wspominałam kiedyś ciepło serial o życiu mieszkańców Cicely na Alasce, łosie wędrujące po ulicach i zobaczyłam stadko dzików, które spokojnie przespacerowały obok mnie. Wtedy przyszło mi do głowy, że nasze miasteczko posiada niesamowity urok. Okazuje się, że Legionowo jest jednak dla kobiety miejscem bardzo niebezpiecznym. Zwłaszcza takiej, która na ulicach legionowskich porusza się samochodem. Pomijam fakt, iż ostatnio w okolicach targowych ciężko przejść pieszo, a co dopiero przejechać autem. Pomijam również opowieść o tym jak w Jabłonnie pogubiłam się na rozjeździe pod kościołem, ponieważ ktoś ukradł znaki drogowe. Mamy wszak czas remontów. Wypoczęci wrócimy po urlopach do domów i będziemy zachwycać się zupełnie nowymi dziurami w zupełnie nowych drogach.