Jeszcze nie dawno siarczyście przeklinaliśmy biały puch zalegający na drogach. Omijaliśmy ostrożnie śnieżne piramidy wzdłuż ulic i ścigaliśmy pługi. A wystarczyło kilka promieni słońca, by drogi stały się czarne i odsłoniły całe zło. Teraz z równą zaciekłością jak wcześniej, zgrzytamy zębami wykonując slalomy między dziurami. Tak, proszę Państwa, wszystkiemu winien prezydent. To on odpowiada za istniejące inwestycje budowlane oraz wszystkie te jeszcze niezbudowane. Za wszystkie bajki, fakty i przypowieści, które w Legionowie się wydarzą. Za dziury w jezdni, za żaby, koniopodobne pomniki i kafelki na fontannie. Za zbyt duże bloki, za zbyt małe bloki i ich zagęszczenie. Za wiadukt i drogi, których nie ma na planach. Media najchętniej zakułyby go w dyby i to najbardziej widocznym miejscu. Na przykład do ściany pod zegarem ratuszowym. I tak od wczesnych godzin rannych aż do wieczora, prezydent mógłby kontaktować się bezpośrednio z mieszkańcami Legionowa…
Skandalem można nazwać rubrykę „pytanie do prezydenta”. Na legionowskim forum...