Legionowo kładzie się właśnie do snu, kiedy robię bilans ostatnich dwóch zimowych tygodni. Strasznie kosztowna ta ZIMA. Straciłam układ wydechowy, zeżarło mi buty, ledwie uratowałam zęby… Godność osobista przepadła…
A wszystko zaczęło się od białego puchu. Poeci mówią, że to aniołki biją się poduszkami w niebie. Po trzech dniach przymusowych robót i złamaniu trzech łopat wygrażałam niebu gołymi pięściami. W radiu ogłosili stan klęski żywiołowej – brak łopat w Legionowie i stolicy. Kiedy więc zobaczyłam na ul. Kościuszki śniegowy patrol na dwóch rowerach z ręcznym sprzętem do odśnieżania, podążyłam gorącym tropem, wprost do małego sklepiku z różnymi żelaznymi cudami. Zaopatrzona w nową łopatę mogłam przystąpić do wojny z ZIMĄ. Całe Legionowo się zjednoczyło. Wszyscy wylegli na ulice, by zgodnie udawać radość z ruchu na świeżym powietrzu. Taki substytut siłowni, jak ktoś powiedział.
Czemu nie wywożą śniegu ? Firma AG-Complex Sp. z o.o. obsługująca Legionowo nie ma tego w umowie. W Urzędzie Miasta dowiedziałam się...