Wpisy z tagiem: plotka
niedziela, 13 czerwca 2010
Donosiciel – zawód równie starożytny jak prostytucja i podobnie traktowany: wszyscy go znają, ale przyznawać się do niego wstyd… W Polsce jest to zajęcie w dalszym ciągu niedoceniane, chociaż wciąż intensywnie uprawiane. I chociaż ludzie już rzadko piszą listy, to formuła „uprzemnie donoszę, że …” jest wciąż aktualna. Ten rodzaj literatury stosowanej nigdy nie umiera. Ludzie piszą skargi jako dzieła nieznanego autora, zwanego potocznie anonimem. Niektórzy z nich, to kronikarze poczynań swoich sąsiadów, współpracowników lub nielubianych członków rodziny. Tworzą najczęściej w złych intencjach lub pod wpływem muzy zwanej zazdrością. Płyną listy do Sanepidu, Urzędu Skarbowego oraz Policji. Piszą ludzie o brudnych sklepach, o pracy „na czarno”, o zdradach i grzechach bliźnich. Rozbawiła mnie kiedyś opowieść o jednym z mieszkańców, który potajemnie wyciął kilka drzew na posesji. Drewnem obdarował sąsiadkę, która się niezmiernie ucieszyła, zabrała spory zapas opału do siebie, po czym zadzwoniła z donosem o nielegalnej wycince…
czwartek, 29 kwietnia 2010
W jednym z pierwszych dni pobytu w tym zaczarowanym mieście, przy wyjeździe z parkingu sklepowego, zwróciłam uwagę właścicielowi pojazdu mechanicznego, iż niefortunnie zaparkował… Uzyskałam odpowiedź niezwykle sympatyczną (z naciskiem na niezwykle), a troskliwy kierowca zwrócił uwagę na kierunek mojego rozwoju umysłowego, zasugerował zajęciem się pasaniem gęsi oraz inhalacjami nad garnkiem pomidorowej. Równie „niezwykle” wykazałam się pedagogicznym talentem, tłumacząc uroczemu panu, iż byłoby cudownie, gdyby taki sam szacunek jak do swojego samochodu wykazywał w stosunku do ludzi. Zadowolona z narodzin odrobiny asteryzmu w mojej łagodnej duszy, wróciłam do domu. Po trzech dniach udałam się w kierunku zakładu fotograficznego w celu wykonania mojej podobizny do nowych dokumentów. Jakże się zdziwiłam, kiedy na progu powitał mnie pan od parkowania i gęsi… Z lekkim niepokojem poddałam się zabiegom i wzdrygnęłam się na pomysł powieszenia mnie w większym formacie w centrum Legionowa. Fotki wyszły przyzwoicie. Tak sądzę, bowiem jak pokazuję drogówce dokumenty, nie jestem wyciągana z samochodu i nie robię pompek na betonie. Ta przygoda uświadomiła mi jednak, że przysłowie „świat jest mały” doskonale odnosi się do Legionowa. Na każdej ulicy można spotkać znajomego, plotki rozchodzą się błyskawicznie, układy polityczne dzieci wysysają z mlekiem matek i trzeba się nieźle napracować, żeby utrzymać wiernych klientów.
niedziela, 07 marca 2010
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
![]() Przystanek Legionowo ![]() …
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Przystanek Legionowo ![]() … |